Brak prądu przy dyskowcach – jak zabezpieczam swoją hodowlę
W mojej hodowli zabezpieczenie przed brakiem prądu opiera się na przełączniku faz i kilku zestawach zasilaczy z akumulatorami. Priorytetem jest napowietrzanie, a w akwarium salonowym podtrzymuję również pracę filtrów kubełkowych.
Przy większej liczbie akwariów nie chcę polegać wyłącznie na tym, że podczas awarii będę akurat w domu. Dlatego zasilanie awaryjne w mojej hodowli ma kilka stopni zabezpieczenia: automatyczne przełączanie faz, zestawy zasilaczy z akumulatorami i możliwość wykorzystania agregatu przy dłuższym braku prądu.
Najważniejsze jest dla mnie utrzymanie napowietrzania. W akwarium pokazowym zabezpieczam dodatkowo filtry kubełkowe.
Najpierw automatyczny przełącznik faz
Pierwszym zabezpieczeniem jest automatyczny przełącznik faz. Jeśli zabraknie napięcia na fazie zasilającej zabezpieczony obwód, urządzenie przełącza go na inną dostępną fazę. Gdy kolejna również przestanie być dostępna, może wykorzystać trzecią.
Dzięki temu zanik jednej fazy nie musi oznaczać zatrzymania urządzeń. Jeśli nie ma już żadnej dostępnej fazy, zasilanie przejmują zestawy akumulatorowe. Mogą one również podtrzymać urządzenia podczas samego przełączania.
Takie rozwiązanie wymaga odpowiednio przygotowanej instalacji. Dobór i podłączenie przełącznika należy powierzyć elektrykowi, z uwzględnieniem obciążenia zabezpieczanych obwodów.
Zasilacze awaryjne i akumulatory
W hodowli korzystam z kilku zestawów składających się z zasilacza sinusPRO 800 E 12V oraz akumulatora VOLT Polska VRLA AGM 12 V 100 Ah. Podział na kilka zestawów pozwala rozłożyć obciążenie między akumulatory.
obraz(20261023-091248).png
Zasilacz awaryjny sinusPRO 800 E 12V.
Zasilacz automatycznie przechodzi na pracę z akumulatora po zaniku napięcia sieciowego. Ma zabezpieczenia między innymi przed przeciążeniem, przegrzaniem, zwarciem, nieprawidłowym napięciem oraz nadmiernym rozładowaniem i przeładowaniem akumulatora.
Czas podtrzymania zależy przede wszystkim od poboru energii i stanu akumulatora, a nie od samej liczby podłączonych urządzeń. Kilka małych napowietrzaczy może zużywać mniej energii niż jedna grzałka.
To nie są gwarantowane czasy pracy zestawu. W praktyce będą krótsze ze względu na zużycie energii przez zasilacz, straty przetwarzania, próg odłączenia akumulatora i jego rzeczywistą pojemność. Znaczenie mają również temperatura, stopień naładowania i wiek akumulatora.
Przy niewielkim obciążeniu pobór własny zasilacza może stanowić sporą część zużycia. Dlatego przy planowaniu zabezpieczenia warto zmierzyć pobór urządzeń i wykonać kontrolowaną próbę podtrzymania, z zapasem na nieprzewidziane sytuacje.
W hodowli podtrzymuję przede wszystkim napowietrzanie
Pod zasilanie awaryjne mam podłączone głównie napowietrzanie. To ono ma pierwszeństwo podczas awarii. Pompy sumpów i ogrzewanie nie są u mnie objęte tym podtrzymaniem.
Takie rozwiązanie ogranicza pobór energii i pozwala dłużej zasilać urządzenia dostarczające powietrze. Nie oznacza jednak, że akwaria mogą pozostać bez kontroli. Podczas dłuższej przerwy trzeba sprawdzać temperaturę, zachowanie ryb i jakość wody, a także stan zatrzymanej filtracji.
Działające napowietrzanie nie zastępuje całej filtracji, ale daje czas na dalsze działania.
W akwarium salonowym zabezpieczam także kubełki
W akwarium ogólnym w salonie pod zestaw awaryjny podłączone są napowietrzanie i filtry kubełkowe. Zależy mi na utrzymaniu przepływu przez wkłady biologiczne.
Gdy kubełek się zatrzymuje, ustaje dopływ świeżej, natlenionej wody, a tlen wewnątrz nadal jest zużywany. Przy przedłużającym się postoju warunki dla mikroorganizmów pogarszają się i filtracja biologiczna może ucierpieć. Tempo tych zmian zależy między innymi od temperatury oraz ilości osadu w filtrze.
Dlatego wolę podtrzymać pracę kubełków od początku, zamiast później zastanawiać się, w jakim stanie są wkłady po wielogodzinnej przerwie.
Przy długiej awarii warto mieć agregat
Akumulatory zapewniają zapas czasu, ale ich energia w końcu się wyczerpie. Przy awarii trwającej wiele godzin, a tym bardziej ponad dobę, agregat może być kolejnym źródłem zasilania.
Nie warto jednak przyjmować, że zawsze można czekać cały dzień. Moment uruchomienia agregatu zależy od pozostałego zapasu energii, temperatury wody i stanu ryb.
Agregat musi pracować na zewnątrz, z dala od okien i drzwi. Zasilanie domowej instalacji wymaga odpowiedniego przełącznika i wykonania przez elektryka — agregatu nie podłącza się do niej przez zwykłe gniazdko.
Po powrocie prądu sprawdzam cały układ
Powrót zasilania nie oznacza jeszcze, że wszystkie urządzenia prawidłowo wznowiły pracę. Trzeba sprawdzić napowietrzanie, przepływ przez filtry, pompy sumpów i ogrzewanie.
Po dłuższym postoju filtracji potrzebna jest również kontrola amoniaku i azotynów. Warto upewnić się także, że zasilacze wróciły do pracy sieciowej i rozpoczęły ładowanie akumulatorów, żeby zabezpieczenie było gotowe na kolejną przerwę.